piątek, 19 września 2014

Od Nicka - Kino? (C.D)

- Może kino? - zaproponowałem. Ale gdy zobaczyłem niepewność na jej twarzy, zaśmiałem się cicho. - To może jakiś fajny klub? - spytałem przechylając głowę.
Niedawno parę ulic dalej otworzyli nowy klub, jeszcze w nim nie byłem ale słyszałem że fajnie jest. Ostatnio z Victorią widzimy się przelotnie i krótko, muszę to jakoś nadrobić co nie? - zaśmiałem się w duchu.
- Może być. - uśmiechnęła się.
Odwzajemniłem uśmiech. Dziewczyna poszła się przebrać, a gdy wyszliśmy poza dom, dostałem sms'a. Od kogo? Od ojca oczywiście. Po raz kolejny przysłał zdjęcie Oskara. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Kto to? - spytała widząc moją minę.
- Tata przesłał ZDJĘCIE OSKARA. - powiedziałem pokazując jej zdjęcie.
Dziewczyna się uśmiechnęła. Schowałem telefon do kieszeni i objąłem ją w pasie po czym ruszyliśmy do kina.
~~ KONIEC. Nick i Victoria żyli razem długo i szczęśliwie, z dwójką dzieci~~

Od Victorii - Gdziekolwiek...(C.D)

-Gdziekolwiek, byleby z tobą - szepnęłam, co wywołało uśmiech na jego twarzy.
Po chwili złączyliśmy usta w upragnionym pocałunku. Błądził dłońmi po moich plecach, a ja oplotłam jego tors nogami. Zazdrosny Loki wbił pazury z stopę Nicka przerywając nasze mizianie. Stanęłam na ziemi i spojrzałam morderczo na kota, a ten podniósł ogon i odwrócił się do mnie tyłem - koci foch.
-To gdzie proponujesz iść misiu? - zapytałam jak Loki wrócił naburmuszony do swojego posłania.

Nick?

czwartek, 18 września 2014

Od Nicka - Tęsknię (C.D)

- To tak jak ja. - szepnąłem i pocałowałem.
Brat usnął w moich ramionach więc odłożyłem go do wózka. Rodzice przyszli około 22, my poszliśmy się położyć a oni bawić z Oskarem. Po dwóch dniach musieliśmy wracać do domu. Po kilku dniach, Victoria zaczęła pracę przy serialu a ja, szwendałem się po mieście i udzielałem wywiadów. Zaczyna mnie to powoli denerwować, zapisałem się na dodatkowe lekcje motocrossu, żeby urozmaicić sobie czas. Nawet zostałem wybrany do ważnych zawodów! Już nie mogę się doczekać. Następny dzień był słoneczny i upalny, jak prawie co dzień. Leżałem w łóżku i zastanawiałem się, co dziś będę robił, oprócz codziennych zajęć. Na pewno muszę się zobaczyć z Victorią, tęsknię za nią. Ma tyle pracy, że praktycznie nie ma dla mnie czasu, wiem, że rano nie mam co do niej chodzić, bo i tak jej nie będzie, ale o 16 powinna być. Wstałem, wybrałem ciuchy, ubrałem siwą bluzę, jeansy, koszulkę i trampki. Poszedłem wziąć poranny prysznic, zjadłem śniadanie, umyłem zęby i wyprowadziłem psa na spacer. Widać było, że brak mu śniegu. Ja się przyzwyczaiłem. Parę dni temu, jakiś palant podbił mi oko, i miałem czerwone spojówki i ogólnie w okół oka miałem czerwony siniak. Piętnaście minut po szesnastej, poszedłem do Victorii. Lecz niestety nie było jej. Nie zamierzałem się tak łatwo poddać, usiadłem na schodach i czekałem. Minęło ponad dwie godziny, dopiero po tym czasie, zjawiła się. Gdy tylko ją zobaczyłem, uśmiechnąłem się i wstałem. Victoria gdy mnie zobaczyła, podbiegła do mnie i "rzuciła" mi się na szyję. Weszliśmy do środka mieszkania, dziewczyna się rozpakowała i oparła o ścianę. Podszedłem do niej, ręce oparłem o ścianę stojąc naprzeciw niej, swoje czoło przyłożyłem do jej.
- Tęsknię. - szepnąłem. - Może dziś gdzieś wyjdziemy? - zaproponowałem dalej szepcząc.

~~Victoria~~

niedziela, 14 września 2014

Od Victorii - Nie rycz bachorze... (C.D)

-Daj swojej mamie odpocząć... ty nigdy nie będziesz musiał rodzić - powiedziałam, a on się zaśmiał pod nosem patrząc na Oskara.
-Chcesz go potrzymać? - zapytał.
-Chyba zgłupiałeś - powiedziałam robiąc krok w tył.
Spojrzał na mnie pytająco i usiadł z bratem na kanapie.
-Przepraszam - powiedziałam siadając obok niego. - Przecież wiesz, że nie przepadam za nimi...
I właśnie w tej chwili bachor się rozryczał.
-Dios - pisnęłam, a on zaczął na nowo uspokajać brata.
 Dzieciak po chwili spał na jego kolanach, a ja oparłam głowę o ramię Nicka.
-Skoro nie lubisz dzieci, to czemu przyjechałaś ze mną? - zapytał.
-Bo kocham być z tobą, każda sekunda bez ciebie jest straconą sekundą - powiedziałam.

Nick?

poniedziałek, 8 września 2014

Od Julii - Przypadkowy wypadek. (C.D)

- Nie, to nie twoja wina. I nie rozwódźmy się nad tym za bardzo. - uśmiechnęłam się i położyłam rękę na jego ramieniu. - Cześć!
- Żegnaj. - odwzajemnił uśmiech i odszedł.
Wróciłam do mieszkania, ku drzwi przywitały mnie me psy. Obydwa merdały radośnie ogonami i poszczekiwały. Nakarmiłam je i nalałam świeżej i orzeźwiającej wody. Nie byłam jakoś specjalnie głodna i nie miałam ochoty zjeść kolacji. Umyłam się i położyłam spać. Rozmarzyłam się i zasnęłam. Obudziłam się około godziny ósmej. Ubrałam się i zjadłam śniadanie, następnie wyszłam do pracy.
Skończyłam ją dość wcześnie. Idąc ulicą, wpadł na mnie jakiś chłopak.
- Aua! - zawołałam, upadając na ziemię.
- P-przepraszam. - odpowiedział zakłopotany.
Ujrzałam jego twarz, nie dowierzając stwierdziłam, że jest to Thomas. Na jego twarzy pojawił się zarys zaskoczenia, gdyż on również mnie ujrzał. Pomógł mi wstać i jeszcze raz przeprosił.
- Co, za przypadek. - uśmiechnęłam się.
- Nie gniewasz się?
- Nie.
- Może w ramach rekompensaty dasz się zaprosić na lunch, ja stawiam.
- Z chęcią. - uśmiechnęłam się.
Poszliśmy do pobliskiego baru, gdzie zarezerwowaliśmy stolik, po chwili do nasz podszedł kelner...

(Thomas?)

czwartek, 4 września 2014

Od Nicka - Nie specjalnie. (C.D)

- Nie specjalnie. Dziecko jak dziecko. - wzruszyłem ramionami.
Otworzyłem drzwi i weszliśmy do środka. Rozebraliśmy się i weszliśmy do salonu. Tam, przy kanapie, stał wózek a w nim, brat. Podeszliśmy do niego i zajrzeliśmy do środka.
- Czy ja wiem że taki podobny? - przekręciłem głowę.
- Ma podobne oćka, ale ty masz ładniejsze. - uśmiechnęła się.
- O Nickuś! - krzyknęła mama i podbiegła po mnie.
- Cześć mamo. - powiedziałem.
- To jak nazwiesz brata? - spytał zaciekawiony.
Spojrzałem na brata i zacząłem rozmyślać nad imieniem.
- Oskar. - powiedziałem po chwili ciszy.
- Cudownie! - wykrzyknęła.
Chyba zapomniała, że dzieci boją się krzyku. Oskar zaraz zaczął płakać, rodzice wyglądali na zmęczonych, pewnie nie spali całą noc.
- Możesz zająć się bratem? My wychodzimy. - powiedział i nie czekając na odpowiedź wyszli.
Rozłożyłem ręce, w geście "O co chodzi?" po czym wziąłem brata na ręce i uspokoiłem.
- Super i już mnie z nim zostawili. - przewróciłem oczami.

~~Victoria~~

Od Victorii - Mmm....(C.D)

,,Leć z nim'' - odezwał się mój podświadomy głos. ,,Nie na widzę dzieci'' - odpowiedziałam mu, a głos na to - ,,Trudno, lecisz''. Nie ma to jak podświadomy głos dający wsparcie.
-Mmmm... tak...? - odparłam.
-Super - powiedział i przytulił mnie, po czym poszedł z Maćkiem się bawić Lego. Przyglądałam się im jak budują średniowieczny zamek z klocków. Gdy kończyli budowlę i zaczynali tworzyć smoka przyszedł mój brat - Will.
Nie miałam z bratem dobrych relacji więc co jakiś czas posyłaliśmy sobie mordercze spojrzenia.
~Następny dzień, będąc już na miejscu~
-Nie możesz się doczekać, co? - uśmiechnęłam się do niego stojąc przed drzwiami domu jego rodziców.

Nick?

poniedziałek, 1 września 2014

Od Nicka - Przyjadę (C.D)

- Kuba. - westchnąłem.
- Mhm. - uśmiechnęła się i pocałowała.
Usiedliśmy do obiadu, Maciek szybko zjadł i poszedł układać lego, obiecałem mu, że później z nim pobuduję. Nie mogłem w to uwierzyć, mam brata?! Ale jak? Kiedy? No fakt, mama była grubsza niż zwykle, ale nie podejrzewał bym żeby... z zamyślenia wyrwała mnie Victoria oblewając zimną wodą ze szklanki.
- Ziemia do Nicka. - zaśmiała się.
- Jestem. - podniosłem rękę uśmiechając się.
- Nie cieszysz się że masz brata? - zdziwiła się.
- Wiesz... cieszę się. Ale nie podejrzewał bym, że mama będzie chciała jeszcze jedno. - westchnąłem. - Ale cóż, fajnie. - wzruszyłem ramionami.
- Jasne że fajnie. - pocałowała mnie.
Nagle zadzwonił do mnie telefon, po tym co się dowiedziałem, nic mnie nie zdziwi. Odebrałem, to był znów tata.
- No cześć, masz dla mnie jeszcze jakieś wieści? - spytałem przewracając oczami.
Włączyłem telefon na głośno mówiący i położyłem na stole.
- Nie. - zaśmiał się. - Wiesz jaki jest do ciebie podobny? Istny ty. - powiedział radośnie.
Victoria się uśmiechnęła ja również.
- Jak go nazwaliście?
- Ustaliliśmy z mamą, że ty wymyślisz dla niego imię. Przyjedziesz?
- No przyjadę, jutro, okey?
- Jasne. Już się nie mogę doczekać. A na ile zostaniesz?
- No nie wiem.
- Dobra, to zadzwonić do Sebastiana żeby przyleciał?
- Nie trzeba. Sam zadzwonię.
- Aha Nick, zapomniał bym. Stary samolot się rozbił więc kupiłem nowy. Taki większy, ładniejszy i czarny z czerwonymi paskami. - wyjaśnił.
- Jasne, dzięki. Na razie. - powiedziałem i się rozłączyłem.
- Lecisz ze mną? - spytałem spoglądając na nią z uśmiechem.

~~Victoria~~

Od Victorii - Jestę Medium :3(C.D)

Wyraźnie słyszałam co mówi jego tata, chociaż stałam dwa metry od Nicka. Mój skarbulek powinien się cieszyć, że ma braciszka... w końcu nie każda dusza przechodzi reinkarnacje w... bobasa.
-Skoro tak reagujesz na brata, ciekawe jak za kilka lat będziesz reagował na własne dzieci - powiedziałam podchodząc do niego i omijając potłuczony talerz.
Nick wciąż gapił się w sufit i opuszczoną koparą, którą zamknęłam małym pocałunkiem.
-Powinieneś się cieszyć - zmarszczyłam brwi, a on spojrzał na mnie i przytulił mnie podnosząc do góry.
-Wiem - powiedział.
-Chcesz do nich jechać jutro rano?  - zapytałam. - Will powinien wrócić do tego czasu, zajmie się znów Maćkiem.
Spojrzał na mnie zapewne zastanawiając się co odpowiedzieć.
-Podświadomie chcesz jechać... no nie? Więc pojedziemy - powiedziałam i uśmiechnęła się. - A tak przy okazji.. jak miał na imię twój brat? Ten... co ci łamał kości..
-Nie mówiłem ci?
-No... nie...

Nick?