Nic nie mówiąc wyszedłem z klubu. Byłem tak zdenerwowany z powodu Michaela, gdyż trapiła mnie zazdrość o niego, że nie panowałem nad emocjami. Usiadłem na krawężniku, który znajdował się przed klubem. Twarz zasłoniłem rękoma, nie obchodził mnie nikt ani nic, wszystko miałem gdzieś. Po chwili z lokalu wybiegła Alison. Zerknęła na mnie i usiadła obok.
- Wszystko w porządku? - spytała z przejęciem.
- Daj mi spokój! - odrzekłem opryskliwie.
- Naprawdę nie masz, o co być zazdrosny.
- Widziałem, jak on się na ciebie... - nie dokończyłem, gdyż Alison mi przerwała.
- On jest dla mnie jak brat. - wyjaśniała. - To tylko przyjaciel, a, poza tym ma dziewczynę.
- Pytałaś o historię mojego życia... - westchnąłem. - Urodziłem się w małym mieście, tam też się wychowałem. Matka zdradziła ojca z młodszym od niego mężczyzną, tata dowiedział się o tym i popełnił samobójstwo, miałem, wtedy 16 lat. Matka wyprowadziła się do Chorwacji, więcej razy już jej nie widziałem. Mama nigdy mnie nie kochała, ojciec zresztą też, ciągle pracował. Nie chciałem tlić się w domu, w którym ktoś się zabił. Dlatego też wyprowadziłem się i zamieszkałem w tym mieście z nadzieją, że tu odnajdę szczęście..
Patrząc w oczy Alison nie wytrzymałem i... pocałowałem ją namiętnie.
(Alison?)
środa, 23 lipca 2014
wtorek, 22 lipca 2014
Od Thomas' a - Mała kąpiel (C.D)
- Sprytne psiaki, szybko załapały - z uśmiechem rzuciłem Queenie patyk
Suczka w kilku susach wpadła do jeziora jednak gdy wróciła zamiast oddać mi patyk, zaczęła uciekać. Spojrzałem przepraszająco na Julie i rzuciłem rozbawiony - Przepraszam mam psa do złapania
Ruszyłem w stronę Queenie stopniowo przyśpieszając, a ona gdy tylko zobaczyła, że zdecydowałem się na ganianie jej wskoczyła do jeziora. Wiedziałem, że ona w wodzie może siedzieć godzinami, więc bez zastanowienia wszedłem za nią. Nieudolnie biegałem za nią chlapiąc na wszystkie strony mimo, że woda stawiała mi story opór. To musiało wyglądać doprawdy komicznie, więc chcąc to zakończyć, skoczyłem w stronę psa. Wziąłem ją na ręce niczym niemowlę i zaniosłem na brzeg. Queenie była z siebie wyraźnie bardzo zadowolona, mimo, że i ona i ja byliśmy cali mokrzy. Spojrzałem na Julie, która z trudem powstrzymywała śmiech.
- Nie wyglądam czasem trochę jakbym miał małe problemy z pęcherzem? Hmm..? - spytałem z uśmiechem kładąc psa na ziemi i zabierając mu patyk .
?
Suczka w kilku susach wpadła do jeziora jednak gdy wróciła zamiast oddać mi patyk, zaczęła uciekać. Spojrzałem przepraszająco na Julie i rzuciłem rozbawiony - Przepraszam mam psa do złapania
Ruszyłem w stronę Queenie stopniowo przyśpieszając, a ona gdy tylko zobaczyła, że zdecydowałem się na ganianie jej wskoczyła do jeziora. Wiedziałem, że ona w wodzie może siedzieć godzinami, więc bez zastanowienia wszedłem za nią. Nieudolnie biegałem za nią chlapiąc na wszystkie strony mimo, że woda stawiała mi story opór. To musiało wyglądać doprawdy komicznie, więc chcąc to zakończyć, skoczyłem w stronę psa. Wziąłem ją na ręce niczym niemowlę i zaniosłem na brzeg. Queenie była z siebie wyraźnie bardzo zadowolona, mimo, że i ona i ja byliśmy cali mokrzy. Spojrzałem na Julie, która z trudem powstrzymywała śmiech.
- Nie wyglądam czasem trochę jakbym miał małe problemy z pęcherzem? Hmm..? - spytałem z uśmiechem kładąc psa na ziemi i zabierając mu patyk .
?
Od Julii - APORT! (C.D)
- Prawdę mówiąc, to nie.
- Kiedyś musi być ten pierwszy raz, nie? - uniósł lewą brew i dodał. - A, aportowanie w wodzie jest naprawdę łatwe, popatrz. - powiedział i zamachnął ręką, rzucając patyk do wody.
Jego suczka bez wahania wskoczyła do jeziora. Można, by rzec, że pływała lepiej ode mnie. Szybko znalazła się na środku zbiornika wodnego. Wyłowiła kawałek drewna i zmieniła kierunek swojej trasy, zawróciła i zaczęła szybko przebierać łapami. Po chwili była już przy brzegu. Wyszła z wody, w pysku miała patyk. Położyła go u stóp właściciela i wstrząsnęła się, rozbryzgując wodę na najbliższe osoby (na Thomas' a, mnie i moje psy). Następnie usiadła z rozradowanym pyskiem na trawie.
- Teraz twoja kolej. - uśmiechnął się, usiłując wysuszyć ubranie.
Podniosłam kawałek drewna z ziemi i wrzuciłam go do wody. Na początku psy, nie wiedziały, o co chodzi, tylko patrzyły się na mnie z dziwnym wyrazem pyska. Widząc to, jak się zachowują sięgnęłam po kolejne drewienko i rzuciłam je dalej niż poprzednio, krzycząc ,,Aport!". Po tym słowie obydwa czworonogi wskoczyły do wody i pędem przemierzyły całe jezioro. El soñador wyłowił patyk pierwszy, pomiędzy nimi doszło do licznych odbierań sobie zdobyczy. W końcu obydwa psy dotarły do brzegu. Wygraną cieszyła się Stoned.
(Thomas?)
- Kiedyś musi być ten pierwszy raz, nie? - uniósł lewą brew i dodał. - A, aportowanie w wodzie jest naprawdę łatwe, popatrz. - powiedział i zamachnął ręką, rzucając patyk do wody.
Jego suczka bez wahania wskoczyła do jeziora. Można, by rzec, że pływała lepiej ode mnie. Szybko znalazła się na środku zbiornika wodnego. Wyłowiła kawałek drewna i zmieniła kierunek swojej trasy, zawróciła i zaczęła szybko przebierać łapami. Po chwili była już przy brzegu. Wyszła z wody, w pysku miała patyk. Położyła go u stóp właściciela i wstrząsnęła się, rozbryzgując wodę na najbliższe osoby (na Thomas' a, mnie i moje psy). Następnie usiadła z rozradowanym pyskiem na trawie.
- Teraz twoja kolej. - uśmiechnął się, usiłując wysuszyć ubranie.
Podniosłam kawałek drewna z ziemi i wrzuciłam go do wody. Na początku psy, nie wiedziały, o co chodzi, tylko patrzyły się na mnie z dziwnym wyrazem pyska. Widząc to, jak się zachowują sięgnęłam po kolejne drewienko i rzuciłam je dalej niż poprzednio, krzycząc ,,Aport!". Po tym słowie obydwa czworonogi wskoczyły do wody i pędem przemierzyły całe jezioro. El soñador wyłowił patyk pierwszy, pomiędzy nimi doszło do licznych odbierań sobie zdobyczy. W końcu obydwa psy dotarły do brzegu. Wygraną cieszyła się Stoned.
(Thomas?)
Od Thomas'a - Wodne aportowanie (C.D)
- Wiem, a przy tym łagodna w brew pozorom - próbowałem trochę zamaskować
zdziwienie, ale chyba jeszcze nikt prócz mnie nie nazwał Queenie uroczą
- Twoje psy też są bardzo ładne. Owczarki australijskie, prawda?
- Tak, suczka to Stoned, a pies El soñador - przedstawiła psy z lekkim uśmiechem
- Oryginalne imiona - stwierdziłem kiwając lekko głową by po chwili zwrócić swój wzrok w stronę jeziora. Tuż przy brzegu skakał duży mieszaniec rozbryzgując wodę na wszystkie strony w tym na swojego właściciela, który starał się go złapać - Czy twoje psy lubią wodę?
Dziewczyna spojrzała na mnie z uniesioną brwią i pokiwała nieznacznie głową. Skręciliśmy w stronę zbiornika z wodą, a ja spuściłem moją suczkę i szybko znalazłem jakiś patyk.
- Próbowałaś kiedyś aportowania w wodzie? - spytałem z uśmiechem
(?)
- Tak, suczka to Stoned, a pies El soñador - przedstawiła psy z lekkim uśmiechem
- Oryginalne imiona - stwierdziłem kiwając lekko głową by po chwili zwrócić swój wzrok w stronę jeziora. Tuż przy brzegu skakał duży mieszaniec rozbryzgując wodę na wszystkie strony w tym na swojego właściciela, który starał się go złapać - Czy twoje psy lubią wodę?
Dziewczyna spojrzała na mnie z uniesioną brwią i pokiwała nieznacznie głową. Skręciliśmy w stronę zbiornika z wodą, a ja spuściłem moją suczkę i szybko znalazłem jakiś patyk.
- Próbowałaś kiedyś aportowania w wodzie? - spytałem z uśmiechem
(?)
poniedziałek, 21 lipca 2014
Od Julii - Ona jest urocza.. (C.D)
- Moim psiakom przydałby się solidny spacer, więc z chęcią. - mimowolnie się uśmiechnęłam.
Często godzę się na warunki innych i, im ulegam, gdyż niestety mam już taki charakter. Mimo, to czasem też potrafię postawić na swoim. Lecz na spacer zaproponowany przez Thomas'a zgodziłam się dobrowolnie i tak jak wspomniałam wcześniej z chęcią.
W parku, w którym obecnie przebywaliśmy były wyznaczone ścieżki, którymi można było spacerować. Sam park był piękny. Rosło tu mnóstwo drzew, do których były poprzypinane hamaki, z których można było do woli korzystać. Na środku parku było jeziorko po, którym pływały kajaki. Było też miejsce przeznaczone do pikników. W zachodniej części znajdowała się fontanna i pomnik słynnego bohatera.
Do tego rosła tu egzotyczna i liczna roślinność.
- To, twój pies? - spytałam wskazując na sukę, która przy, nim szła.
- Tak, zwie się Queenie.
- Śliczna jest. - powiedziałam, podziwiając psa.
- Nie boisz się jej? - spytał ze zdziwieniem.
- No coś ty! - uśmiechnęłam się. - Kocham psy tej rasy, a ona jest urocza. - oznajmiłam.
(Thomas?)
Często godzę się na warunki innych i, im ulegam, gdyż niestety mam już taki charakter. Mimo, to czasem też potrafię postawić na swoim. Lecz na spacer zaproponowany przez Thomas'a zgodziłam się dobrowolnie i tak jak wspomniałam wcześniej z chęcią.
W parku, w którym obecnie przebywaliśmy były wyznaczone ścieżki, którymi można było spacerować. Sam park był piękny. Rosło tu mnóstwo drzew, do których były poprzypinane hamaki, z których można było do woli korzystać. Na środku parku było jeziorko po, którym pływały kajaki. Było też miejsce przeznaczone do pikników. W zachodniej części znajdowała się fontanna i pomnik słynnego bohatera.
Do tego rosła tu egzotyczna i liczna roślinność.
- To, twój pies? - spytałam wskazując na sukę, która przy, nim szła.
- Tak, zwie się Queenie.
- Śliczna jest. - powiedziałam, podziwiając psa.
- Nie boisz się jej? - spytał ze zdziwieniem.
- No coś ty! - uśmiechnęłam się. - Kocham psy tej rasy, a ona jest urocza. - oznajmiłam.
(Thomas?)
Od Thomas'a - Nocna akcja (C.D)
Był późny wieczór, a ja ruszyłem do miejscowego pubu. W przyszłym
tygodniu miałem zawody w miejscowości oddalonej o jakieś kilkanaście
kilometrów. Jakieś odludzie, jak zawsze...Tak jak miałem to w zwyczaju
wzrok miałem wbity w buty, a ręce trzymałem w kieszeniach. To
przyzwyczajenie: ,,Nie rozglądaj się i trzymaj ręce przy sobie". Obok
mnie po opustoszałej uliczce nieśpiesznie przejechał czarny mercedes z
zapalonymi światłami przez co musiałem zmrużyć oczy. Byłem już blisko
gdy na brukowej drodze usłyszałem kroki. Najpierw była to jedna osoba,
potem więcej. Wyjrzałem z za rogu i dostrzegłem spokojnie idącą młodą
dziewczynę o ciemnych oczach i piwnych oczach. Niby nic specjalnego, ale
gdy tylko znikła mi z pola widzenia zaraz po niej pojawiła się grupka
mężczyzn mniej więcej w moim wieku. Choć mogłem się mylić to miałem złe
przeczucie, w każdym mieście znajdzie się banda taka jak ta.
Przyśpieszyłem by dojść jak najszybciej do następnego łączenia uliczek
między budynkami i nim dziewczyna się zorientowała pociągnąłem ją za
ramie.
- Hej! - zawołała i już miała mi wymierzyć cios w szczękę ale ją powstrzymałem
- Spokojnie, chce Ci tylko pomóc - rzuciłem ciągnąc ją przez uliczki
To trochę nie w moim stylu tym bardziej, że nie mogło to wyglądać normalnie...
- Gdzie ona poszła? - doszedł do mnie zachrypnięty głos jednego z bandy
- Chyba tam skręciła
- A nie tam? - między mężczyznami zaczęła się dyskusja, a ja przyśpieszyłem, aż w końcu ich głosy ucichły
W końcu się zatrzymałem i odwróciłem do dziewczyny, która patrzyła na mnie z dziwną miną gotowa do obrony.
- Przepraszam, że tak dziwnie zrobiłem - powiedziałem drapiąc się po karku - Nazywam się Thomas
- Alison - przedstawiła się marszcząc brwi
(Alison? Wiem, że opo takie, a nie inne, ale ostatnio mam dziwne pomysł)
- Hej! - zawołała i już miała mi wymierzyć cios w szczękę ale ją powstrzymałem
- Spokojnie, chce Ci tylko pomóc - rzuciłem ciągnąc ją przez uliczki
To trochę nie w moim stylu tym bardziej, że nie mogło to wyglądać normalnie...
- Gdzie ona poszła? - doszedł do mnie zachrypnięty głos jednego z bandy
- Chyba tam skręciła
- A nie tam? - między mężczyznami zaczęła się dyskusja, a ja przyśpieszyłem, aż w końcu ich głosy ucichły
W końcu się zatrzymałem i odwróciłem do dziewczyny, która patrzyła na mnie z dziwną miną gotowa do obrony.
- Przepraszam, że tak dziwnie zrobiłem - powiedziałem drapiąc się po karku - Nazywam się Thomas
- Alison - przedstawiła się marszcząc brwi
(Alison? Wiem, że opo takie, a nie inne, ale ostatnio mam dziwne pomysł)
środa, 16 lipca 2014
Od Thomas'a - Spacer
Niedawno się wprowadziłem po długiej podróży z rodzinnego miasta. Miasto
jak dotąd wydawało mi się miejscem w sam raz dla mnie choć brakowało mi
trochę torów na, których nikomu by nie przeszkadzało bym trochę
pohałasował swoim cross'em. Wyszedłem na spacer z Queenie do
najbliższego parku, bo suczka od rana męczyła mnie o dłuższą przebieżkę.
Ludzie odsuwali się ode mnie widząc mocno zbudowaną Queenie przez co
trochę się zirytowałem. Nie rozumiałem niechęci ludzi do psów tej rasy,
choć wiele razy słyszałem jak mówią o ich agresji i tym jak
niebezpieczne są dla otoczenia. Może inne pitbull'e są takie choć nie
spotkałem jeszcze takiego, a Queenie...mam ją odkąd skończyła 3 miesiące
i zawsze była łagodna jak baranek. Szedłem wolnym krokiem ze wzrokiem
wbitym w moje buty i rękami w kieszeniach. W miejscu gdzie ludzie
rozkładali koce by cieszyć się piękną pogodą stała dziewczyna z dwójką
australijskich owczarków. Po chwili zastanowienia podszedłem do niej i
przywitałem się:
- Hej, nazywam się Thomas, a ty..?
- Julia - odparła ostrożnie - Chyba nie widziałam Cię tu wcześniej, jesteś nowy?
- Owszem, ale zdążyłem już poznać okolice. Może chcesz się przejść, albo coś w tym stylu? - spytałem z cieniem uśmiechu
(Julia? Przepraszam, że takie krótkie)
- Hej, nazywam się Thomas, a ty..?
- Julia - odparła ostrożnie - Chyba nie widziałam Cię tu wcześniej, jesteś nowy?
- Owszem, ale zdążyłem już poznać okolice. Może chcesz się przejść, albo coś w tym stylu? - spytałem z cieniem uśmiechu
(Julia? Przepraszam, że takie krótkie)
Subskrybuj:
Posty (Atom)