Zarumieniłam się lekko i wbiłam swój wzrok w talerz.
-Przepraszam jeśli..co jak gadam,to było nie na miejscu.-powiedział wzdychając.-Ale w każdym razie przepraszam za zajście.
Po zjedzeniu zebrałam talerze,szklanki i sztućce i zabrałam się za ich umycie..
Po kilku minutach odwróciłam się jednak przede mną pojawił się Michał.
Wystraszyłam się i dosłownie na niego poleciałam. Złapał mnie i
wylądowaliśmy na podłodze,podniosłam się w skutek czego usiadłam mu na
brzuchu.
-P-przepraszam!-powiedziałam speszona.
-Nic ci nie jest?-spytał.
-Nie,a tobie?
-Też nie..-zaśmiał się podnosząc się.
Kiedy podniósł się do siadu przestawiłam się na jego kolana.
-Przepraszam..
-Nic się nie stało.-uśmiechnął się.
Patrząc w jego oczy czułam się jakbym miała za chwilkę się
rozpłynąć..one..były takie hipnotyzujące.. nie mogłam się powstrzymać i
zbliżyłam swoją twarz do jego..pocałowałam go czule z uśmiechem
przymykając oczy i pogłębiając pocałunek.
(?)
poniedziałek, 14 lipca 2014
Od Alison - Zazdrość...? (C.D)
To mnie trochę tym pytaniem. Nie miałam zamiaru mu nic mówić ale uznałam że trochę mogę.
- A po co ci to wiedzieć? - zaśmiałam się
- Tak z ciekawości .
- Tamten chłopak to Michael i jego dziewczyna Eve. Są jak moja rodzina bardzo troszczą się mnie i ja ich bardzo kocham. Jak ciekłam z domu miałam prawie siedemnaście lat podróżowałam autostopem i moja przygoda nie skończyła się najlepiej. Na jednej imprezie jakiś facet dolał mi coś do napoju a potem próbował zgwałcić. Na szczęście Pojawił się Michael ze swoją gromadą i on mnie wyciągnął z a jego koledzy zajęli się tym typem. Ta substancja prawie mnie zabiła gdybym trafiła z godzinę później to już nic nie dało by się zrobić. Na szczęście lekarze mi pomogli i dzięki nim teraz żyję. Michael przygarnął mnie do siebie i wychował. Uczył mnie różnych rzeczy na przykład jak komuś przywalić. Jak skończyłam osiemnaście lat kupił mi mieszkanie i dal Arysję. Często mnie obserwuje ale nie zbliża się za blisko bo uwarza że to by przyniosło ma mnie niebezpieczeństwo. Więcej jak na razie nic się ode mnie nie dowiesz.
- Czemu ciekłaś z domu?
- Jak na razie nie dowiesz się niczego więcej teraz ja czekam na twoją historię. - powiedziałam. Jeju co mi nigdy aż tyle nie gadałam. To nie w moim typie mówić o swojej przeszłości nawet niedawnej. Do naszego stolika zbliżył się Michael z poważną miną. Nachylił się do mnie i powiedział zniżonym tonem.
- Lepiej już idziecie pojawiło się bardzo niemiłe towarzystwo a nie chcę żeby tobie się coś stało no i przy okazji jemu. - pokiwałam głową na zgodę- Grzeczna dziewczynka. Uważaj na siebie i od razu do domu nie włócz się nigdzie. - pocałował delikatnie mnie w policzek i odszedł gdy spojrzałam na Michała nienienawistny wzrokiem odprowadzał go do Eve.
- A tobie co? - spytała a on nagle był już normalny
- Mi? Nic nic - było widać że kłamie bo co chwile zerkał na Michaela który nadal na nas patrzał.
- Jesteś zazdrosny?
( Michał dalej czekam na historię twojego życia )
- A po co ci to wiedzieć? - zaśmiałam się
- Tak z ciekawości .
- Tamten chłopak to Michael i jego dziewczyna Eve. Są jak moja rodzina bardzo troszczą się mnie i ja ich bardzo kocham. Jak ciekłam z domu miałam prawie siedemnaście lat podróżowałam autostopem i moja przygoda nie skończyła się najlepiej. Na jednej imprezie jakiś facet dolał mi coś do napoju a potem próbował zgwałcić. Na szczęście Pojawił się Michael ze swoją gromadą i on mnie wyciągnął z a jego koledzy zajęli się tym typem. Ta substancja prawie mnie zabiła gdybym trafiła z godzinę później to już nic nie dało by się zrobić. Na szczęście lekarze mi pomogli i dzięki nim teraz żyję. Michael przygarnął mnie do siebie i wychował. Uczył mnie różnych rzeczy na przykład jak komuś przywalić. Jak skończyłam osiemnaście lat kupił mi mieszkanie i dal Arysję. Często mnie obserwuje ale nie zbliża się za blisko bo uwarza że to by przyniosło ma mnie niebezpieczeństwo. Więcej jak na razie nic się ode mnie nie dowiesz.
- Czemu ciekłaś z domu?
- Jak na razie nie dowiesz się niczego więcej teraz ja czekam na twoją historię. - powiedziałam. Jeju co mi nigdy aż tyle nie gadałam. To nie w moim typie mówić o swojej przeszłości nawet niedawnej. Do naszego stolika zbliżył się Michael z poważną miną. Nachylił się do mnie i powiedział zniżonym tonem.
- Lepiej już idziecie pojawiło się bardzo niemiłe towarzystwo a nie chcę żeby tobie się coś stało no i przy okazji jemu. - pokiwałam głową na zgodę- Grzeczna dziewczynka. Uważaj na siebie i od razu do domu nie włócz się nigdzie. - pocałował delikatnie mnie w policzek i odszedł gdy spojrzałam na Michała nienienawistny wzrokiem odprowadzał go do Eve.
- A tobie co? - spytała a on nagle był już normalny
- Mi? Nic nic - było widać że kłamie bo co chwile zerkał na Michaela który nadal na nas patrzał.
- Jesteś zazdrosny?
( Michał dalej czekam na historię twojego życia )
czwartek, 10 lipca 2014
Od Michała - Jej przeszłość (C.D)
O tego chłopaka byłem cholernie zazdrosny, gdyż z natury taki jestem. Chociaż on mówił, że Alison jest dla niego prawie jak siostra i, że ma dziewczynę, mimo to jakoś nie wierzę mu w to. Jej przeszłość wydawała się coraz bardziej interesująca. Pomyślałem, że wypytam ją o wszystko, ale pewnie na trzeźwo nic mi nie powie.
- Chcesz coś do picia? - zaproponowałem.
- Poproszę. - odparła.
Podszedłem do baru. Nie chciałem jej upić ani naćpać do nieprzytomności, odrobina środku jej nie zaszkodzi. Zamówiłem pomarańczowego drinka. Dosypałem coś do niego i podałem dziewczynie. Wiedziałem, że ten narkotyk jest niegroźny, w końcu sam go kiedyś zażywałem. Nie chciałem jej zrobić krzywdy, to jej nie zaszkodzi. Ciekawość jest silniejsza od zdrowego rozsądku. Gdy go wypiła, spytałem...
- Opowiesz mi coś o sobie, o swojej przeszłości? - spytałem.
(Alison?)
- Chcesz coś do picia? - zaproponowałem.
- Poproszę. - odparła.
Podszedłem do baru. Nie chciałem jej upić ani naćpać do nieprzytomności, odrobina środku jej nie zaszkodzi. Zamówiłem pomarańczowego drinka. Dosypałem coś do niego i podałem dziewczynie. Wiedziałem, że ten narkotyk jest niegroźny, w końcu sam go kiedyś zażywałem. Nie chciałem jej zrobić krzywdy, to jej nie zaszkodzi. Ciekawość jest silniejsza od zdrowego rozsądku. Gdy go wypiła, spytałem...
- Opowiesz mi coś o sobie, o swojej przeszłości? - spytałem.
(Alison?)
Od Michała - ... (C.D)
- Przepraszam. - powiedziałem patrząc się na dziewczynę. - Nie wiedziałem, że tu jesteś. - wyjaśniałem.
Kasandra się wstydziła, zasłaniała ciało rękami.
- Możesz wyjść? - powiedziała.
- Tak, przepraszam. - wyszedłem.
Poszedłem do kuchni, ale przyznać było co oglądać. Zacząłem przygotowywać kolację. Usmażyłem jajecznicę z kiełbaską i cebulką, miałem nadzieję, że będzie jej smakować. Czekałem na nią z kolacją. Ciągle myślałem o tym co zobaczyłem w łazience. Kasandra wyszła z toalety, była w pidżamie.
- Przygotowałeś kolację? - spojrzała na mnie i na stół.
- Tak, mam nadzieję, że będzie ci smakować.
- Na pewno będzie, dziękuję. - uśmiechnęła się.
Kasandra nie poruszała tematu, ale ja miałem zamiar to zrobić.
- Wiesz to zajście, które miało miejsce w łazience... bardzo za nie przepraszam, ale przyznać ładna to ty jesteś. - powiedziałem wbrew oczekiwaniom dziewczyny.
(Kasandra?)
Kasandra się wstydziła, zasłaniała ciało rękami.
- Możesz wyjść? - powiedziała.
- Tak, przepraszam. - wyszedłem.
Poszedłem do kuchni, ale przyznać było co oglądać. Zacząłem przygotowywać kolację. Usmażyłem jajecznicę z kiełbaską i cebulką, miałem nadzieję, że będzie jej smakować. Czekałem na nią z kolacją. Ciągle myślałem o tym co zobaczyłem w łazience. Kasandra wyszła z toalety, była w pidżamie.
- Przygotowałeś kolację? - spojrzała na mnie i na stół.
- Tak, mam nadzieję, że będzie ci smakować.
- Na pewno będzie, dziękuję. - uśmiechnęła się.
Kasandra nie poruszała tematu, ale ja miałem zamiar to zrobić.
- Wiesz to zajście, które miało miejsce w łazience... bardzo za nie przepraszam, ale przyznać ładna to ty jesteś. - powiedziałem wbrew oczekiwaniom dziewczyny.
(Kasandra?)
Od Alison - Fajna zabawa. (C.D)
Wzięłam go za rękę i pociągła do środka. Odpowiedź była jednoznaczna
"Tak". Tańczyliśmy jak szaleni. Klub był bardzo ładnie urządzony a
ochrona na szczęśćcie nie wpuszczała małolatów. Po jakimś czasie
zmęczyliśmy się i poszliśmy się czegoś napić. Oby dwoje wzięliśmy sok
pomarańczowy. Ja po prostu nie miałam ochoty na alkohol a Michał chyba
bo był samochodem.
- Dziękuje że mnie tu przyprowadziłeś jest świetnie. - pocałowałam go delikatnie w policzek kiedy już usiedliśmy w narożniku pod ścianą.
- Zawsze do usług - uśmiechnął się do mnie szczerze i wyglądało że chyba podobało mu się że go pocałowałam - Jesteś zmęczona?
- Trochę ale i tak zaraz wracamy tańczyć. Tak?
- Tak tak - zaśmiał się - A jak tam nago nie boli ?
- Nie nie boli - skłamałam bo zaczęła mnie boleć podczas tańczenia ale jakoś starałam się nie zwracać na to uwagi. Po krótkim czasie znów tańczyliśmy na parkiecie. Akurat zapuścili wolny kawałek. Michał położył ręce na mojej tali i ostrożnie przysunął do siebie. Ja położyłam swoje na jego ramionach a głowę położyłam na jego obojczyku. Był wyższy ode mnie i czułam się przy niem bezpiecznie. Bujaliśmy się w rytm muzyki a mi było tak nieziemsko miło. Ciężko było mi się od niego odkleić kiedy już zmienili kawałek. Po chwili znów tańczyliśmy jak szaleni aż tu nagle ktoś za mną podniósł mnie na ręce. Pisnęłam z przerażenia a Michał przyjął pozycje bojową i chciał chyba się rzucić na niego. Zamrugałam żeby dostrzec twarz mężczyzny który się do mnie uśmiechał. To był Michael mój przyjaciel który jak nie miałam się gdzie podziać przygarnął mnie do siebie. Rzuciłam mu ręce na szyję i mocno uściskałam.
- Michael nie strasz mnie tak - powiedziałam nabierając powietrza
- Oj przepraszam maleńka. Jak tam słyszałem że miałaś skręconą kostkę. - ostrożnie postawił mnie na ziemię
- Przed tobą nic niemożna ukryć - zaśmiałam się
- Nie w tym mieście i nic na pewno nie jeżeli chodzi o ciebie - powiedział takim poważnym głosem że aż zadrżałam - Wiem też o nim - wskazał głową na Michała który patrzał na niego z nienawiścią w oczach- Ali uważaj na siebie dobra? Jakby coś ci się stało nie raczę za siebie. Jesteś dla mnie ja młodsza siostra.
- Michael nie przerażaj naszej małej Ali - na pomoc mi wtargnęła Eve (dziewczyna Michaela) - Ona wie że jest dla nas jak rodzina. Nie rozwalajmy jej wieczoru z chłopakiem - przytuliła mnie
- Wiesz kim on jest - warknął
- Tak wiem - westchnęła - niestety wiem. Ale nie zapominaj że ona jest ostrożna sam ją tego nauczyłeś - to prawda. Jak uciekłam z domu miałam dopiero jeszcze szesnaście lat ( no prawie siedemnaście ) uciekałam autostopem. Aż moja przygoda zakończyła się niebezpiecznie. Jakiś facet na imprezie dolał mi coś do napoju i chciał mnie wykorzystać. Na szczęście pojawił się Michael ze swoją świtą i zabrał mnie ledwo żywą do szpitala. A później przygarnęli mnie do siebie. Uczyli jak się bronić i nie mówić że ich znam bo to by mogło sprowadzić na mnie niebezpieczeństwo. Jak skończyłam osiemnaście lat kupili mi mieszkanie ( w którym teraz jestem ) i dali mi Arysję. Często czuwają nade mną ale z daleka.
- Będę uważać obiecuję - przytuliłam się do niego. Jakoś mnie nie obchodziło że w tym mieście był kimś ważnym kimś w rodzaju mafii ale sama dokładnie nie wiedziałam kim.
- I wracaj na noc do domu bo świra dostanę.
- Przepraszam - czułam się przy nim jak małe dziecko.
- No dobra idź się bawić ale uważaj na siebie. Dobrze ?- pokiwałam głową i pożegnałam się z nimi. Z Michałem wróciliśmy znów do narożników.
( Michał ?)
- Dziękuje że mnie tu przyprowadziłeś jest świetnie. - pocałowałam go delikatnie w policzek kiedy już usiedliśmy w narożniku pod ścianą.
- Zawsze do usług - uśmiechnął się do mnie szczerze i wyglądało że chyba podobało mu się że go pocałowałam - Jesteś zmęczona?
- Trochę ale i tak zaraz wracamy tańczyć. Tak?
- Tak tak - zaśmiał się - A jak tam nago nie boli ?
- Nie nie boli - skłamałam bo zaczęła mnie boleć podczas tańczenia ale jakoś starałam się nie zwracać na to uwagi. Po krótkim czasie znów tańczyliśmy na parkiecie. Akurat zapuścili wolny kawałek. Michał położył ręce na mojej tali i ostrożnie przysunął do siebie. Ja położyłam swoje na jego ramionach a głowę położyłam na jego obojczyku. Był wyższy ode mnie i czułam się przy niem bezpiecznie. Bujaliśmy się w rytm muzyki a mi było tak nieziemsko miło. Ciężko było mi się od niego odkleić kiedy już zmienili kawałek. Po chwili znów tańczyliśmy jak szaleni aż tu nagle ktoś za mną podniósł mnie na ręce. Pisnęłam z przerażenia a Michał przyjął pozycje bojową i chciał chyba się rzucić na niego. Zamrugałam żeby dostrzec twarz mężczyzny który się do mnie uśmiechał. To był Michael mój przyjaciel który jak nie miałam się gdzie podziać przygarnął mnie do siebie. Rzuciłam mu ręce na szyję i mocno uściskałam.
- Michael nie strasz mnie tak - powiedziałam nabierając powietrza
- Oj przepraszam maleńka. Jak tam słyszałem że miałaś skręconą kostkę. - ostrożnie postawił mnie na ziemię
- Przed tobą nic niemożna ukryć - zaśmiałam się
- Nie w tym mieście i nic na pewno nie jeżeli chodzi o ciebie - powiedział takim poważnym głosem że aż zadrżałam - Wiem też o nim - wskazał głową na Michała który patrzał na niego z nienawiścią w oczach- Ali uważaj na siebie dobra? Jakby coś ci się stało nie raczę za siebie. Jesteś dla mnie ja młodsza siostra.
- Michael nie przerażaj naszej małej Ali - na pomoc mi wtargnęła Eve (dziewczyna Michaela) - Ona wie że jest dla nas jak rodzina. Nie rozwalajmy jej wieczoru z chłopakiem - przytuliła mnie
- Wiesz kim on jest - warknął
- Tak wiem - westchnęła - niestety wiem. Ale nie zapominaj że ona jest ostrożna sam ją tego nauczyłeś - to prawda. Jak uciekłam z domu miałam dopiero jeszcze szesnaście lat ( no prawie siedemnaście ) uciekałam autostopem. Aż moja przygoda zakończyła się niebezpiecznie. Jakiś facet na imprezie dolał mi coś do napoju i chciał mnie wykorzystać. Na szczęście pojawił się Michael ze swoją świtą i zabrał mnie ledwo żywą do szpitala. A później przygarnęli mnie do siebie. Uczyli jak się bronić i nie mówić że ich znam bo to by mogło sprowadzić na mnie niebezpieczeństwo. Jak skończyłam osiemnaście lat kupili mi mieszkanie ( w którym teraz jestem ) i dali mi Arysję. Często czuwają nade mną ale z daleka.
- Będę uważać obiecuję - przytuliłam się do niego. Jakoś mnie nie obchodziło że w tym mieście był kimś ważnym kimś w rodzaju mafii ale sama dokładnie nie wiedziałam kim.
- I wracaj na noc do domu bo świra dostanę.
- Przepraszam - czułam się przy nim jak małe dziecko.
- No dobra idź się bawić ale uważaj na siebie. Dobrze ?- pokiwałam głową i pożegnałam się z nimi. Z Michałem wróciliśmy znów do narożników.
( Michał ?)
Od Erica - Słodkich snów.. (C.D)
Delikatnie objąłem ją w pasie i przyciągnąłem do siebie. Ze śmiechem
zgarniała moje mokre włosy z twarzy. Uśmiechnąłem się jedynie i znów
pocałowałem ją w policzek.
Przez kilkanaście minut się tak z nią droczyłem aż w końcu wtuliłem spokojnie twarz w jej włosy.
-Dobranoc Eric..-złapała mnie za dłoń.
-Słodkich snów księżniczko.
W końcu zasnęliśmy.
~~ Następnego dnia ~~
Gdy otworzyłem oczy za Miasto zobaczyć słodką twarz Victorii zobaczyłem mordkę kociaka który lizał mi nos. Zaśmiałem się cicho i zwlokłem się z łóżka ścieląc je.
Poszedłem do kuchni i nasypałem kotu jedzenia do miski i sam przyrządziłem sobie małe co nieco..
(Victoria?)
Przez kilkanaście minut się tak z nią droczyłem aż w końcu wtuliłem spokojnie twarz w jej włosy.
-Dobranoc Eric..-złapała mnie za dłoń.
-Słodkich snów księżniczko.
W końcu zasnęliśmy.
~~ Następnego dnia ~~
Gdy otworzyłem oczy za Miasto zobaczyć słodką twarz Victorii zobaczyłem mordkę kociaka który lizał mi nos. Zaśmiałem się cicho i zwlokłem się z łóżka ścieląc je.
Poszedłem do kuchni i nasypałem kotu jedzenia do miski i sam przyrządziłem sobie małe co nieco..
(Victoria?)
Od Kasandry - ... (C.D)
Widząc że Michał zaczyna odchodzić z łzami w oczach pobiegłam za nim i przytuliłam do jego pleców.
-Nie zostawiaj mnie..-wyszeptałam.
-Kasandra..-powiedział i złapał mnie za rękę.-Nie bój się..jestem blisko.
-Ale nie tak jak ja bym chciała..
-Chcesz żebym został z tobą..?
-Tak..proszę Michał.
-Dobrze..-powiedział i delikatnie mnie przytulił.-Ale już się nie bój tak? Nic ci nie grozi..jestem z tobą.
Kiwnęłam niepewnie głową.
Poszliśmy do mojego mieszkania..Michał poszedł na chwilkę do kuchni a ja poszłam do łazienki. Napuściłam wody do wanny i zanurzyłam się w niej..jednak po kilku minutach usłyszałam otwieranie drzwi..odwróciłam się w ich stronę i zobaczyłam Michała..pewnie nie zauważył światła.
Moje policzki oblały się rumieńcem.
(Michał?)
-Nie zostawiaj mnie..-wyszeptałam.
-Kasandra..-powiedział i złapał mnie za rękę.-Nie bój się..jestem blisko.
-Ale nie tak jak ja bym chciała..
-Chcesz żebym został z tobą..?
-Tak..proszę Michał.
-Dobrze..-powiedział i delikatnie mnie przytulił.-Ale już się nie bój tak? Nic ci nie grozi..jestem z tobą.
Kiwnęłam niepewnie głową.
Poszliśmy do mojego mieszkania..Michał poszedł na chwilkę do kuchni a ja poszłam do łazienki. Napuściłam wody do wanny i zanurzyłam się w niej..jednak po kilku minutach usłyszałam otwieranie drzwi..odwróciłam się w ich stronę i zobaczyłam Michała..pewnie nie zauważył światła.
Moje policzki oblały się rumieńcem.
(Michał?)
Subskrybuj:
Posty (Atom)