piątek, 19 września 2014

Od Nicka - Kino? (C.D)

- Może kino? - zaproponowałem. Ale gdy zobaczyłem niepewność na jej twarzy, zaśmiałem się cicho. - To może jakiś fajny klub? - spytałem przechylając głowę.
Niedawno parę ulic dalej otworzyli nowy klub, jeszcze w nim nie byłem ale słyszałem że fajnie jest. Ostatnio z Victorią widzimy się przelotnie i krótko, muszę to jakoś nadrobić co nie? - zaśmiałem się w duchu.
- Może być. - uśmiechnęła się.
Odwzajemniłem uśmiech. Dziewczyna poszła się przebrać, a gdy wyszliśmy poza dom, dostałem sms'a. Od kogo? Od ojca oczywiście. Po raz kolejny przysłał zdjęcie Oskara. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Kto to? - spytała widząc moją minę.
- Tata przesłał ZDJĘCIE OSKARA. - powiedziałem pokazując jej zdjęcie.
Dziewczyna się uśmiechnęła. Schowałem telefon do kieszeni i objąłem ją w pasie po czym ruszyliśmy do kina.
~~ KONIEC. Nick i Victoria żyli razem długo i szczęśliwie, z dwójką dzieci~~

Od Victorii - Gdziekolwiek...(C.D)

-Gdziekolwiek, byleby z tobą - szepnęłam, co wywołało uśmiech na jego twarzy.
Po chwili złączyliśmy usta w upragnionym pocałunku. Błądził dłońmi po moich plecach, a ja oplotłam jego tors nogami. Zazdrosny Loki wbił pazury z stopę Nicka przerywając nasze mizianie. Stanęłam na ziemi i spojrzałam morderczo na kota, a ten podniósł ogon i odwrócił się do mnie tyłem - koci foch.
-To gdzie proponujesz iść misiu? - zapytałam jak Loki wrócił naburmuszony do swojego posłania.

Nick?

czwartek, 18 września 2014

Od Nicka - Tęsknię (C.D)

- To tak jak ja. - szepnąłem i pocałowałem.
Brat usnął w moich ramionach więc odłożyłem go do wózka. Rodzice przyszli około 22, my poszliśmy się położyć a oni bawić z Oskarem. Po dwóch dniach musieliśmy wracać do domu. Po kilku dniach, Victoria zaczęła pracę przy serialu a ja, szwendałem się po mieście i udzielałem wywiadów. Zaczyna mnie to powoli denerwować, zapisałem się na dodatkowe lekcje motocrossu, żeby urozmaicić sobie czas. Nawet zostałem wybrany do ważnych zawodów! Już nie mogę się doczekać. Następny dzień był słoneczny i upalny, jak prawie co dzień. Leżałem w łóżku i zastanawiałem się, co dziś będę robił, oprócz codziennych zajęć. Na pewno muszę się zobaczyć z Victorią, tęsknię za nią. Ma tyle pracy, że praktycznie nie ma dla mnie czasu, wiem, że rano nie mam co do niej chodzić, bo i tak jej nie będzie, ale o 16 powinna być. Wstałem, wybrałem ciuchy, ubrałem siwą bluzę, jeansy, koszulkę i trampki. Poszedłem wziąć poranny prysznic, zjadłem śniadanie, umyłem zęby i wyprowadziłem psa na spacer. Widać było, że brak mu śniegu. Ja się przyzwyczaiłem. Parę dni temu, jakiś palant podbił mi oko, i miałem czerwone spojówki i ogólnie w okół oka miałem czerwony siniak. Piętnaście minut po szesnastej, poszedłem do Victorii. Lecz niestety nie było jej. Nie zamierzałem się tak łatwo poddać, usiadłem na schodach i czekałem. Minęło ponad dwie godziny, dopiero po tym czasie, zjawiła się. Gdy tylko ją zobaczyłem, uśmiechnąłem się i wstałem. Victoria gdy mnie zobaczyła, podbiegła do mnie i "rzuciła" mi się na szyję. Weszliśmy do środka mieszkania, dziewczyna się rozpakowała i oparła o ścianę. Podszedłem do niej, ręce oparłem o ścianę stojąc naprzeciw niej, swoje czoło przyłożyłem do jej.
- Tęsknię. - szepnąłem. - Może dziś gdzieś wyjdziemy? - zaproponowałem dalej szepcząc.

~~Victoria~~

niedziela, 14 września 2014

Od Victorii - Nie rycz bachorze... (C.D)

-Daj swojej mamie odpocząć... ty nigdy nie będziesz musiał rodzić - powiedziałam, a on się zaśmiał pod nosem patrząc na Oskara.
-Chcesz go potrzymać? - zapytał.
-Chyba zgłupiałeś - powiedziałam robiąc krok w tył.
Spojrzał na mnie pytająco i usiadł z bratem na kanapie.
-Przepraszam - powiedziałam siadając obok niego. - Przecież wiesz, że nie przepadam za nimi...
I właśnie w tej chwili bachor się rozryczał.
-Dios - pisnęłam, a on zaczął na nowo uspokajać brata.
 Dzieciak po chwili spał na jego kolanach, a ja oparłam głowę o ramię Nicka.
-Skoro nie lubisz dzieci, to czemu przyjechałaś ze mną? - zapytał.
-Bo kocham być z tobą, każda sekunda bez ciebie jest straconą sekundą - powiedziałam.

Nick?

poniedziałek, 8 września 2014

Od Julii - Przypadkowy wypadek. (C.D)

- Nie, to nie twoja wina. I nie rozwódźmy się nad tym za bardzo. - uśmiechnęłam się i położyłam rękę na jego ramieniu. - Cześć!
- Żegnaj. - odwzajemnił uśmiech i odszedł.
Wróciłam do mieszkania, ku drzwi przywitały mnie me psy. Obydwa merdały radośnie ogonami i poszczekiwały. Nakarmiłam je i nalałam świeżej i orzeźwiającej wody. Nie byłam jakoś specjalnie głodna i nie miałam ochoty zjeść kolacji. Umyłam się i położyłam spać. Rozmarzyłam się i zasnęłam. Obudziłam się około godziny ósmej. Ubrałam się i zjadłam śniadanie, następnie wyszłam do pracy.
Skończyłam ją dość wcześnie. Idąc ulicą, wpadł na mnie jakiś chłopak.
- Aua! - zawołałam, upadając na ziemię.
- P-przepraszam. - odpowiedział zakłopotany.
Ujrzałam jego twarz, nie dowierzając stwierdziłam, że jest to Thomas. Na jego twarzy pojawił się zarys zaskoczenia, gdyż on również mnie ujrzał. Pomógł mi wstać i jeszcze raz przeprosił.
- Co, za przypadek. - uśmiechnęłam się.
- Nie gniewasz się?
- Nie.
- Może w ramach rekompensaty dasz się zaprosić na lunch, ja stawiam.
- Z chęcią. - uśmiechnęłam się.
Poszliśmy do pobliskiego baru, gdzie zarezerwowaliśmy stolik, po chwili do nasz podszedł kelner...

(Thomas?)

czwartek, 4 września 2014

Od Nicka - Nie specjalnie. (C.D)

- Nie specjalnie. Dziecko jak dziecko. - wzruszyłem ramionami.
Otworzyłem drzwi i weszliśmy do środka. Rozebraliśmy się i weszliśmy do salonu. Tam, przy kanapie, stał wózek a w nim, brat. Podeszliśmy do niego i zajrzeliśmy do środka.
- Czy ja wiem że taki podobny? - przekręciłem głowę.
- Ma podobne oćka, ale ty masz ładniejsze. - uśmiechnęła się.
- O Nickuś! - krzyknęła mama i podbiegła po mnie.
- Cześć mamo. - powiedziałem.
- To jak nazwiesz brata? - spytał zaciekawiony.
Spojrzałem na brata i zacząłem rozmyślać nad imieniem.
- Oskar. - powiedziałem po chwili ciszy.
- Cudownie! - wykrzyknęła.
Chyba zapomniała, że dzieci boją się krzyku. Oskar zaraz zaczął płakać, rodzice wyglądali na zmęczonych, pewnie nie spali całą noc.
- Możesz zająć się bratem? My wychodzimy. - powiedział i nie czekając na odpowiedź wyszli.
Rozłożyłem ręce, w geście "O co chodzi?" po czym wziąłem brata na ręce i uspokoiłem.
- Super i już mnie z nim zostawili. - przewróciłem oczami.

~~Victoria~~

Od Victorii - Mmm....(C.D)

,,Leć z nim'' - odezwał się mój podświadomy głos. ,,Nie na widzę dzieci'' - odpowiedziałam mu, a głos na to - ,,Trudno, lecisz''. Nie ma to jak podświadomy głos dający wsparcie.
-Mmmm... tak...? - odparłam.
-Super - powiedział i przytulił mnie, po czym poszedł z Maćkiem się bawić Lego. Przyglądałam się im jak budują średniowieczny zamek z klocków. Gdy kończyli budowlę i zaczynali tworzyć smoka przyszedł mój brat - Will.
Nie miałam z bratem dobrych relacji więc co jakiś czas posyłaliśmy sobie mordercze spojrzenia.
~Następny dzień, będąc już na miejscu~
-Nie możesz się doczekać, co? - uśmiechnęłam się do niego stojąc przed drzwiami domu jego rodziców.

Nick?

poniedziałek, 1 września 2014

Od Nicka - Przyjadę (C.D)

- Kuba. - westchnąłem.
- Mhm. - uśmiechnęła się i pocałowała.
Usiedliśmy do obiadu, Maciek szybko zjadł i poszedł układać lego, obiecałem mu, że później z nim pobuduję. Nie mogłem w to uwierzyć, mam brata?! Ale jak? Kiedy? No fakt, mama była grubsza niż zwykle, ale nie podejrzewał bym żeby... z zamyślenia wyrwała mnie Victoria oblewając zimną wodą ze szklanki.
- Ziemia do Nicka. - zaśmiała się.
- Jestem. - podniosłem rękę uśmiechając się.
- Nie cieszysz się że masz brata? - zdziwiła się.
- Wiesz... cieszę się. Ale nie podejrzewał bym, że mama będzie chciała jeszcze jedno. - westchnąłem. - Ale cóż, fajnie. - wzruszyłem ramionami.
- Jasne że fajnie. - pocałowała mnie.
Nagle zadzwonił do mnie telefon, po tym co się dowiedziałem, nic mnie nie zdziwi. Odebrałem, to był znów tata.
- No cześć, masz dla mnie jeszcze jakieś wieści? - spytałem przewracając oczami.
Włączyłem telefon na głośno mówiący i położyłem na stole.
- Nie. - zaśmiał się. - Wiesz jaki jest do ciebie podobny? Istny ty. - powiedział radośnie.
Victoria się uśmiechnęła ja również.
- Jak go nazwaliście?
- Ustaliliśmy z mamą, że ty wymyślisz dla niego imię. Przyjedziesz?
- No przyjadę, jutro, okey?
- Jasne. Już się nie mogę doczekać. A na ile zostaniesz?
- No nie wiem.
- Dobra, to zadzwonić do Sebastiana żeby przyleciał?
- Nie trzeba. Sam zadzwonię.
- Aha Nick, zapomniał bym. Stary samolot się rozbił więc kupiłem nowy. Taki większy, ładniejszy i czarny z czerwonymi paskami. - wyjaśnił.
- Jasne, dzięki. Na razie. - powiedziałem i się rozłączyłem.
- Lecisz ze mną? - spytałem spoglądając na nią z uśmiechem.

~~Victoria~~

Od Victorii - Jestę Medium :3(C.D)

Wyraźnie słyszałam co mówi jego tata, chociaż stałam dwa metry od Nicka. Mój skarbulek powinien się cieszyć, że ma braciszka... w końcu nie każda dusza przechodzi reinkarnacje w... bobasa.
-Skoro tak reagujesz na brata, ciekawe jak za kilka lat będziesz reagował na własne dzieci - powiedziałam podchodząc do niego i omijając potłuczony talerz.
Nick wciąż gapił się w sufit i opuszczoną koparą, którą zamknęłam małym pocałunkiem.
-Powinieneś się cieszyć - zmarszczyłam brwi, a on spojrzał na mnie i przytulił mnie podnosząc do góry.
-Wiem - powiedział.
-Chcesz do nich jechać jutro rano?  - zapytałam. - Will powinien wrócić do tego czasu, zajmie się znów Maćkiem.
Spojrzał na mnie zapewne zastanawiając się co odpowiedzieć.
-Podświadomie chcesz jechać... no nie? Więc pojedziemy - powiedziałam i uśmiechnęła się. - A tak przy okazji.. jak miał na imię twój brat? Ten... co ci łamał kości..
-Nie mówiłem ci?
-No... nie...

Nick?

niedziela, 31 sierpnia 2014

Od Nicka - Potłuczony talerz (C.D)

Cieszyłem się, że Victoria będzie ze mną spała. Ta cisza, która jest w nocy i słychać to pipanie od tego czytnika serca czy czegoś z sąsiedniej sali mnie przeraża. Przez to mam koszmary.
- Ja ciebie też. - pocałowałem ją w czoło.
***
Po jakimś czasie, zdjęli mi gips i wypuścili do domu. Wreszcie, miałem już dość tego wszystkiego. Ale co ważne, nie stało mi się nic poważnego, tylko złamania, otarcia itd. Gdy wróciliśmy do domu Victorii, poznałem jej brata, który po jakimś czasie wyparował z domu. Razem z moim kotełkiem przygotowywaliśmy obiad. Polędwiczki w panierce z frytkami, pycha! Gdy wszystko się upiekło, zaczęliśmy nakrywać do stołu. Wyciągnąłem z szafki talerze. Maciek pozanosił większość, a mi zostawił jeden. Z uśmiechem podniosłem go i nagle zadzwonił do mnie telefon. Odebrałem go z uśmiechem, w jednej ręce trzymając talerz.
- Cześć Nick tu tata. - powiedział radosnym tonem.
- Wiem, wyświetla mi się. - zaśmiałem się. - Co jest?
- Twoja mama jest w szpitalu. - powiedział dalej radosnym tonem.
- Ale co się stało?! - uśmiech z mojej twarzy zniknął.
Victoria przyglądała mi się uważnie.
- Masz brata Nick! Taki słodziutki. Muszę kończyć pa. - powiedział i się rozłączył.
Dalej trzymałem telefon przy uchu, a gdy usłyszałem słowa "Masz brata" kopara mi opadła i upuściłem talerz. Wzrok wbiłem w ścianę i ani drgnąłem.

~~Victoria~~

Od Victorii - Krwawa masakra 2 (C.D)

Maciek został w domu razem z moim bratem, który przyjechał godzinę wcześniej.

***

-W takim razie masz najseksowniejszy strój ze wszystkich pacjentów - posłałam mu uśmiech i wróciłam do jego ''pokoju''. - Będę dziś spała z tobą skarbie - powiedziałam. - Nie opuszczę cię przecież, teraz ledwo wytrzymałam w domu do wieczora.
-Mrrr - zamruczał.
-Powinieneś się położyć - powiedziałam. - Tylko może z ciągnij swój strój, będzie ci wygodniej.
Westchnął, ale się rozebrał zostając w koszulce i bokserkach po czym wszedł pod kołdrę.
Wzięłam jego ubranie i powiesiłam na wieszaku.
-Naczynko ci w oku pękło - powiedziałam.
-Zaraz... co?
-Masz połowę białka czerwoną - wyjaśniłam. - Za dwa dni ci przejdzie, tacie też tak kilka razy pękło.
Podeszłam do małego kranu przy ścianie i lekko zmoczyłam wodą ręcznik papierowy po czym wróciłam do Nicka i zaczęłam oczyszczać mu twarz z zaschłej krwi.
Gdy skończyłam czerwony od krwi ręczniczek wywaliłam do kosza.
-Już nie wyglądam jak krwawy potwór? - zapytał.
-Już nie - powiedziałam. - Mój potworku z pod łóżka.
Gdy wybiła dwudziesta druga położyłam się obok Nicka ( jego łóżko szpitalne było dość duże).
-Kocham cię misiaczku - pocałowałam go.

Nick?

piątek, 29 sierpnia 2014

Od Nicka - Ten struj to syf xD (C.D)

Uśmiechnąłem się. I spojrzałem na dziewczynę.
- Bałaś się, że mnie stracisz? - podniosłem rękę w gipsie. - Przez ten wypadek, zacząłem zastanawiać się po co ja ci jestem. - westchnąłem.
- Jak to po co misiu? - zrobiła duże oczy. - Przecież wiesz, że jesteś mi bardzo potrzebny. Nie wiem co bym zrobiła, gdybym cię straciła. - powiedziała.
- Cieszę się. - uśmiechnąłem się.
Victoria musiała już iść. Ale obiecała że zajrzy wieczorem. Po piętnastu minutach, poczułem się samotny. Nigdy nie lubiłem szpitali, oglądałem zawsze taką bajkę, że w szpitalach zjadają tych, których się nie da uratować. Nienawidzę siedzieć bezczynnie i nic nie robić. Wziąłem głęboki oddech i wstałem. Trochę mnie zabolało, ale nie bardzo. Podparłem się o łóżko i poszedłem dalej. Na korytarzu, zobaczyłem doktorka.
- A pan snowboardzista gdzie się wybiera? - uśmiechnął się.
- Do toalety. - powiedziałem pierwszą lepszą rzecz, która wpadła mi do głowy.
Tak jak powiedziałem, poszedłem do ubikacji. Na sobie miałem strój od crossa, był nieco brudny więc trochę go umyłem wodą z umywalki. Zacząłem się przechadzać po całym szpitalu. Gdy był wieczór, tak jak mój kotełek obiecał, przyszedł.
- Nie w łóżku? - spytała pochodząc do mnie.
- Nie chce mi się leżeć.
- A nie powinienieś mieć takiego stroju szpitalnego?
- Proszę cię. - przewróciłem oczami. - Ten struj to syf. - uśmiechnąłem się i załapałem ją za rękę, lekko przyciągając do siebie.

~~Victoria~~

Od Victorii - Krwawa masakra(C.D)

Razem z Maćkiem pojechaliśmy do szpitala. Doktorek nie chciał nas wpuścić, ale mój kuzyn powiedział, że jestem złym potworem z pod łózka i go zjem jeśli nas nie przepuści. Doktorek ustąpił, aj a z Maćkiem weszliśmy do środka.
-On śpi? - zapytał.
-Jak widać - odparłam.
Maciek zaczął piszczeć, że chce wyjść. Nigdy nie lubił krwi... nawet jej zapachu. Zaprowadziłam go do pokoju dla dzieci ( był tam ''strażnik'' pilnujący by dzieciaki nie pouciekały) i wróciłam do ukochanego.
-Gdy byłam kaskaderką nawet się tak nie poobijałam jak ty, Misiu - powiedziałam siadając na krześle przy łóżku.
Nachyliłam się i pocałowałam go, a on otworzył oczy po godzinie.
-Ałć - jęknął. - G'gdzie Maciek?
 -Przestraszył się... nie lubi krwi - powiedziałam.
-Oł....
-Po drodze spotkałam doktorka... powiedział, że masz trzy skręcenia, dwa złamane palce i złamanie gałązkowe w i ramieniu.
-Oprócz tego wiele ran - dodał posępnie.
-I nadwyrężone mięśnie - posłałam mu słaby uśmiech. - Ale stan stabilny.
 -Z@jebiście - powiedział.
Nachyliłam się i pocałowałam go.
-Kocham cię misiek - powiedziałam. - Bałam się, że cię stracę.

Nick?

Od Nicka - "Docenisz dopiero wtedy, gdy to stracisz" (C.D)

- Potworze ty. - zaśmiałem się i ponownie pocałowałem. - Co dziś będziemy robić?
- Nie wiem, liczyłam że będą rodzice i zajmą się Maćkiem. A my będziemy mieli chwilę dla siebie.
- Tak to jest z dziećmi. - zaśmiałem się i znów pocałowałem.
- Misiu, mógł byś pojechać po chlebek bo nie ma? - spytała robiąc słodkie oczka.
- Jasne kotełku. - uśmiechnąłem się i pocałowałem.
Przebrałem się w strój od crossu i wyjechałem z garażu. Gdy wracałem zatrzymałem się na światłach niedaleko domu Victorii. Usłyszałem pisk opon a po chwili jakiś samochód wjechał mi w tył motoru. Upadłem na rękę i parę razy przeturlałem się po jezdni, na dodatek ten sam samochód, jeszcze mnie puknął tak, że zrobiłem kolejnego fikołka. Czułem okropny ból, wszędzie. Usłyszałem jeszcze jak ktoś do mnie podbiega i jak wykręca numer na telefonie. Po jakiś dziesiąciu minutach cierpienia, usłyszałem również pogotowie. Jeden z lekarzy zdjął mi gogle wtedy, ujrzałem niebieskie niebo, a gdy odwróciłem wzrok i zdjęli mi kask, lekarza. Ale był za mgłą. Podnieśli mnie powoli i nakierowali na karetkę. Przed wejściem zrobiło mi się słabo i upadłem na ziemię. Oparli mnie o auto i założyli maskę, dzięki której dostałem tlenu. Rozglądałem się na boki, oczy same mi się zamykały. Usłyszałem głos lekarza, który mówił żebym nie zamykał oczy ponieważ mogę umrzeć. Ja nie chcę umierać, nie mogę zostawić Victorii samej, choć nie jest zupełnie sama, ma kochającą rodzinę. Tak właściwie po co ja jej, jestem potrzebny? Pewnie by za mną nie płakała. Mógł bym spotkać się z bratem. Odchyliłem głowę do tyłu a gdy spojrzałem w lewo, zobaczyłem brata. Z oczu, poleciały mi łzy. Gdy mówił rozciągało się echo, które utkwiło mi w głowie. "Nie, niee odchodź, odchodź. Potrzebują, potrzebują cię rodzice, rodzice. Brat zniknął, znów nie miałem nikogo. Teraz zrozumiałem, jak bardzo mi go brak. Spojrzałem na kałużę, a w niej zobaczyłem swoje odbicie. Z oka, czoła, nosa i wargi ciekła mi krew. Spojrzałem się na rękę, była zmasakrowana i cała w krwi. Odwróciłem wzrok i znów patrzałem w nicość, zdjęli mi maskę z tlenem. Po chwili, nie wiadomo skąd pojawiła się obok mnie zapłakana Victoria. Spojrzałem na nią oczami przepełnionymi lekkimi łzami i bólem.

~~Victoria~~

Od Victorii - Nie boję się potworów...(C.D)

-Ale, ja się nie boje potworów - powiedziałam. - bo sama nim jestem - wyszczerzyłam kły.
Obydwóm opadła kopara, Maciek przytulił się do nogi Nicka, który zrobił dodatkowo wielkie oczy. Zdjęłam nakładki z zębów-wyglądały jak realistyczne kły ubrudzone krwią. Zawinęłam je w chusteczkę i odłożyłam na stół.
Podeszłam do Maćka i wzięłam go na ręce.
-Boisz się własnej kuzynki? - zapytałam. - Przecież wiesz, że CIEBIE nie zjem., a teraz chodź się ubrać
Poszłam z nim na górę i pomogłam mu się ubrać po czym zeszliśmy na dół. Maciek zaczął się bawić z Lokim myszką na sznurku, a ja zarzuciłam ręce na szyję Nickowi i pocałowałam go.

Nick?

Od Nicka - A jednak xD (C.D)

Nastała cisza. Po chwili Maciek spojrzał na Victorię a później na mnie.
- Albo Niech idzie ze mną Nick. - powiedział i przeszedł na moje kolana.
- To jak wyglądają te potwory, co? - spytałem.
- Jeden był niebieski i miał wielką paszcze i czerwone oczy. - wyjaśnił.
Opisał jeszcze parę innych potworów, później poszliśmy do jego pokoju. Wszedłem pod łóżko i wziąłem latarkę. Chłopak poszedł ze mną. Nie znaleźliśmy niczego więc zeszliśmy na dół.
- I co znaleźliście potwory? - spytała obracając się do nas.
- Tak, przepędziliśmy je pod twoje łóżko. - mrugnąłem a chłopak się zaśmiał.

~~Victoria~~

środa, 27 sierpnia 2014

Od Victorii - ,,Król Maciuś'' xD(C.D)

Obudziłam się rano. Obok mnie leżał Nick. Spojrzałam na zegarek - 05: 48 - trochę za wczesna pora dla mnie by wstawać, ale już nie chciało mi się spać. Przytuliłam się do Nicka, który obudził się dopiero po godzinie.
 -Hej Misiu - powiedziałam gdy otworzył oczy.
 -Hej Kotku - przyciągnął mnie do siebie i pocałował. - Wcześnie wstałaś.
 -Bo się wcześnie położyłam - uśmiechnęłam się do niego. - Co robiliście, gdy poszłam na górę?
 -Graliśmy w piłkę, potem mały zjadł kolację, obejrzał jakąś kreskówkę i poszedł spać. - odparł.
-Polubił cię, co?
-Chyba tak.
Pocałowałam go, chwilę leżeliśmy, po czym wstaliśmy. Zeszliśmy na dół i zrobiliśmy śniadanie, a po chwili zszedł Maciek w piżamce, potarganymi włoskami i pluszakiem w ręku.
-Hej - Nick posłał mu uśmiech.
-Hej - mruknął chłopak.
Nick spojrzał na mnie jakby się pytał: ,,Co mu?''
-Zawsze jest taki z rana - wyjaśniłam.
Młody podszedł do stołu i wdrapał mi się na kolana, po czym wziął jedną kanapkę ze stosika i zaczął ją memłać w buzi przytulony do mnie. Westchnęłam i wzięłam się do jedzenia własnej kanapki, Maciek był jedynym ośmiolatkiem, którego lubiłam... a raczej jedynym dzieckiem, które lubiłam.
-Vic? Śniło mi się, że potwór był pod moim łóżkiem - wymamrotał. - Sprawdzisz je potem?
-Jasne - odparłam.

Nick?

Od Nicka - Kuzynek? (C.D)

- Jasne kotuś. - uśmiechnąłem się.
Złapałem ją za rękę po czym poszliśmy do jej pokoju. Już prawie spaliśmy gdy nagle, rozległ się dzwonek. Wstaliśmy i ruszyliśmy do drzwi, gdy je otworzyliśmy, Victoria bardzo się zdziwiła.
- Ciocia?! Co ty tu robisz? - zdziwiła się.
- Mi też miło cię widzieć. - zaśmiała się. - O kogo my tu mamy. - uśmiechnęła się do mnie.
- Dzień dobry, jestem Nick. - odwzajemniłem gest.
- Mój chłopak. - dodała.
- Tak, tak znam go. - z jej twarzy nie znikał uśmiech.
- To, co tu robisz? - spytała ponownie rozkładając ręce.
- A właśnie. Twoi rodzice obiecali że wezmą Maciusia na tydzień. Nie ma ich?
- No nie, przed chwilą dzwonili że nie będzie ich jeszcze trzy dni. - westchnęła.
- Ale weźmiecie go, prawda? Ja muszę wyjechać w delegacje. - powiedziała błagalnym tonem.
- Jasne że weźmiemy. - uśmiechnąłem się. - Lubię dzieci, chętnie się nim zajmę. - poczochrałem małego po głowie.
- Świetnie! - ucieszyła się. - Viciu, pomożesz mi wyjąć z samochodu jego rower itd? - spytała.
- Ja pomogę. - uśmiechnąłem się do dziewczyny po czym poszedłem za jej ciocią Iwoną. W samochodu powyciągałem rower, deskorolkę itd. Mama kuzyna Victorii pojechała i zostaliśmy sami.
- Idź się połóż, ja się nim zajmę. - powiedziałem i pocałowałem w policzek.
- Dzięki misiek. - uśmiechnęła się. - Wczuj się w tatusia. - poklepała mnie po ramieniu śmiejąc się.
Weszła na schody i przyglądała się nam.
- Idziemy grać w piłkę? - spytałem kucając przed nim.
- Jasne! - ucieszył się.
Wziął w ręce piłkę i poszliśmy na ogród.

~~Victoria~~

Od Victorii - Niet (C.D)

-Oczywiście, że nie - zaśmiałam się. - Mój tata przesadza... ale zawsze taki był.
Przytuliłam się do niego.
-Nie widzę sensu, by się śpieszyć i zmarnować sobie tak szybko życie... nie przepadam za dziećmi - powiedziałam.
-Czemu?
-Nigdy za nimi nie przepadałam, nieswojo się czuję w ich towarzystwie... moja przyjaciółka się ze mnie raz śmiała, bo kazała mi potrzymać jej braciszka, niemowlaka, a ja kompletnie nie wiedziałam jak to zrobić.
Nick zaśmiał się.
-Kiedyś ci się to zmieni... - powiedział.
-Pewnie tak - westchnęłam.
-I w końcu nauczysz się jak się trzyma dzieci - zaczął się śmiać, a ja pacnęłam go w ramie.
-Dzięki Misiu - mruknęłam. - Idę się położyć... śpiąca jestem. Idziesz ze mną? - zapytałam i ziewnęłam.

Nick?

Od Nicka - Czy to była groźba? (C.D)

- Czy to była groźba? - spytałem patrząc na nią.
- Wydaje mi się że tak. - westchnęła.
- Nie przejmuj się kotełku. - powiedziałem podchodząc do niej i obejmując w talii - Pewnie żartował. - powiedziałem lecz jej wzrok mówił "Nie wydaje mi się" - Nie żartował? - zdziwiłem się.
- Nie wiem. - jęknęła cicho i przytuliła się do mnie.
Usiedliśmy na kanapie i oglądnęliśmy jakiś film. A gdy się skończył, zaczęliśmy rozmawiać.
- Dobrze, że mój ojciec nie kupił śpioszków dla malucha. - zaśmiałem się.
- Nie widziałeś? Mój już wózków szukał na allegoro. - uśmiechnęła się.
- Tia, tobie też się tak śpieszy? - spytałem spoglądając na nią.
~~Victoria~~