czwartek, 14 sierpnia 2014

Od Alison - Emocje (C.D)

Nie mogłam się opanować wszystkie emocje zmieszały się w jedno. Strach, gniew, uczucie jakie darzę Michała. Bezwładnie opadłam na ścianę i ukryłam twarz w rękach. Dopiero po chwili poczułam że nadal płaczę chociaż nie chcę. Czułam się dziwnie. Michał powoli usiadł obok mnie. Ujął moją twarz w swoje dłonie zmuszając żebym spojrzała mu w oczy. Uśmiech miał taki ciepły i radosny jakby zrzucił z siebie jakiś ciężar. Brzegiem dłoni wytarł łzy które płynęły mi po policzkach.
- Naprawdę Cię kocham. Proszę nie płacz. Nie przeze mnie. - przygarną mnie do siebie
Było mi tak przyjemnie w jego objęciach. Wtuliłam się jeszcze bardziej i wyszeptałam " Ja też cię kocham.I to bardzo" . Musiał mnie usłyszeć bo przyciągnął mnie jeszcze bardziej całując w czubek głowy. Leżeliśmy tak na podłodze nie wiem ile Michał cały czas głaskał nie po policzku. Zaczęła mnie dopadać senność. Chłopak musiał to zobaczyć bo się poruszył wyrywając mnie z czułego lekkiego snu.
- Chodź spać do łóżka jest jeszcze wcześnie. Mało spałaś i zaraz zaśniesz mi tutaj - zaśmiał się cicho i pomógł mi wstać. Potarłam sennie oczy i posłusznie pozwoliłam się zaprowadzić do sypialni. Gdy się położyłam on przykrył mnie kołdrą i wyszedł z pokoju. Słyszałam jak daje jedzenie i wodę Arysji, myje ręce i idzie do łazienki. Po krótkim czasie wrócił do pokoju. Udawałam że śpię a on delikatnie wśliznął się pod kołdrę. Przytuliłam się do niego a on moją mnie jedną ręką delikatnie mnie pocałował i oparł podbródek na mojej głowie. Obudziłam się a on nadal trzymał mnie w ramionach.
- Cześć śpioszku - uśmiech miał nadal taki sam ja przedtem nic się nie zmienił
- Która godzina - zapytałam i sama się zdziwiłam że mój głos jest taki słaby
- Już prawie czternasta - powiedział i pocałował mnie a ja całkiem się w nim pochłonęłam. Po chwili delikatnie odsunęliśmy się od siebie.
- Pójdziemy dzisiaj na basen? Jest sobota fajnie by było. - zapytałam ale przerwało nam walenie do drzwi. Okropne walenie jakby ktoś chciał zrobić w nich dziurę ( co było niemożliwe bo są przeciwwłamaniowe)
- O nie nie idę ich otworzyć ktoś ma najwyraźniej jakiś problem skoro tak wali - powiedziałam ale walenie po długim czasie nie ustępowało a Arysja stawała się bardziej nerwowa i coraz głośniej szczekała. Michał westchną i zaczął powoli wychodzić z łóżka.
- Ja otworzę jak ktoś ma problem a ty tu czekaj na mnie - jeszcze raz mnie pocałował i poszedł niechętnie do drzwi.

( Michał kto to ?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga